Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut: Na początek gratuluję zwycięstwa zespołowi gospodarzy, ale też chciałbym pogratulować postawy mojemu zespołowi, ponieważ w okrojonym składzie naprawdę pokazaliśmy dzisiaj duży hart ducha i wolę walki. Od początku mieliśmy bardzo dobra energia. Świadczy o tym chociażby to, że zdobyliśmy 16 punktów z szybkiego ataku, przy zerowej zdobyczy zespołu gospodarzy. Myślę, że mecz rozstrzygnął się częściowo na tablicach, gdzie gospodarze mieli 48 zbiórek przy naszych 36, a przede wszystkim w skuteczności rzutów trzypunktowych – 48 do 29 procent. W tym spotkaniu na pewno mieliśmy swoje szanse. Było mnóstwo otwartych pozycji rzutowych. Gdyby te rzuty wpadły, kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie i jak by się zakończyło. Naprawdę mieliśmy swoje szanse, tylko ich nie wykorzystaliśmy. Jeszcze raz dziękuję chłopakom za postawę. Teraz przygotowujemy się do następnego meczu.
Oczywiście, że jest niedosyt, bo zespół walczył jak równy z równym. Trzy kwarty praktycznie na remis, a w czwartej kwarcie doprowadziliśmy do remisu. Mieliśmy otwarte sytuacje rzutowe, także przy przewagach dwóch na jednego. Pamiętam przykładowo całkowicie otwarty rzut Szymka z narożnika boiska. Po akcjach pick and pop też mieliśmy swoje szanse. Zawodnicy obwodowi również mieli okazje. Dzisiaj skuteczność była naszą bolączką, bo do pozycji rzutowych dochodziliśmy. Uważam, że mieliśmy swoje szanse, ale więcej szczęścia było po stronie gospodarzy. Trzeba też zauważyć naszą niesamowitą pracę w obronie. Lider gospodarzy, Blanton, zdobył tylko 10 punktów. Daniel Ziółkowski i Bartek Mońko, którzy odpowiadali za krycie tego zawodnika, wykonali świetną pracę indywidualnie. Oczywiście 90 straconych punktów może nie przynosi chluby naszej obronie, ale z przebiegu meczu na pewno pokazaliśmy, że również w tym elemencie potrafimy dobrze funkcjonować. Trzeba podkreślić bardzo dobrą skuteczność gospodarzy – 48 procent w rzutach trzypunktowych.
Chciałbym też zwrócić uwagę na jeszcze jednego zawodnika, który pomógł gospodarzom odnieść zwycięstwo. To nowopozyskany Paweł Kikowski, który zdobył 14 punktów, trafił wszystkie sześć rzutów wolnych i dwie bardzo ważne trójki. Było to akurat w takim fragmencie, kiedy zbliżaliśmy się wynikiem do zespołu z Poznania. Gratuluję również Pawłowi powrotu.
Konrad Rosiński, zawodnik Solvera Sokoła Łańcut: Tak samo jak trener chciałem powiedzieć, że każdy pokazał charakter na boisku. Mieliśmy rzuty wykreowane po zagrywkach trenera, tylko dzisiaj szczęście nie było po naszej stronie. Podobnie wyglądała walka na tablicach. Niestety w okrojonym składzie zabrakło nam trochę sił na koniec. Myślę, że byliśmy skupieni przez cały mecz. Siedem strat to nie jest dużo. Zabrakło nam po prostu trochę sił w końcówce.
Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań: Przede wszystkim gratulacje i bardzo duże podziękowania dla naszego szóstego zawodnika, czyli kibiców. Atmosfera znowu była wspaniała i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Dziękuję również zespołowi z Łańcuta za walkę. Znajdują się w trudnej sytuacji kadrowej. Dwóch zawodników nie mogło zagrać, jeden z powodu choroby, drugi kontuzji. Oczywiście nie jest to łatwa sytuacja, ale walczyli do samego końca. Dziękuję im za tę walkę. Jeśli chodzi o nas, oczywiście jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, ale nie z samego meczu. Kilka razy prowadziliśmy różnicą dziesięciu punktów, ale traciliśmy koncentrację. Podejmowaliśmy zbyt szybkie decyzje w ofensywie, czasami zupełnie niepotrzebne. Musimy nad tym pracować. Jestem jednak zadowolony ze zwycięstwa.
Oczywiście, to było bardzo intensywne spotkanie. Wiedzieliśmy, że rywale mają do dyspozycji siedmiu czy ośmiu zawodników, ale mimo to grali z ogromną intensywnością. Myślę, że ostatecznie właśnie intensywność w końcówce, szczególnie w czwartej kwarcie, którą wygraliśmy 32:24, zadecydowała o wyniku. Już wczoraj wiedziałem, że nie będzie łatwo. Nie jestem Nostradamusem, ale spodziewałem się bardzo trudnego spotkania. Nawet pomimo nieobecności dwóch zawodników w drużynie rywali wiedziałem, że nie będzie łatwo. W tej lidze nic nie jest łatwe. Jeżeli mówimy o poszczególnych zawodnikach, to oczywiście liczy się ich indywidualna jakość. Jednak dla mnie, jak zawsze, najważniejszy jest zespół. Dzisiaj to doświadczenie w końcówce pozwoliło nam zamknąć mecz.
Devontae Blanton, zawodnik Enei Basketu Poznań: Myślę, że to było naprawdę ciężko wywalczone zwycięstwo. Rywale rozpoczęli spotkanie bardzo agresywnie, z dużą energią, a my musieliśmy odpowiedzieć tym samym. Musieliśmy ciężko pracować przez pełne 40 minut. Uważam, że wykonaliśmy świetną pracę, stopniowo przełamując ich opór. Kwarta po kwarcie, posiadanie po posiadaniu staraliśmy się coraz bardziej utrudniać im grę. To najważniejsza rzecz, jaką wynoszę z tego meczu. Jeżeli jesteś dobrym zespołem i chcesz stać się naprawdę świetną drużyną, musisz umieć wygrywać również takie trudne spotkania.
Uwielbiam to miejsce. Wspaniali ludzie, niesamowite jedzenie, świetna kultura. Wszystko jest naprawdę fantastyczne. Wszyscy bardzo dobrze mnie przyjęli, a koledzy z drużyny sprawili, że adaptacja była dla mnie znacznie łatwiejsza. Bardzo dobrze się z nimi dogaduję. To ogromny plus, kiedy masz świetnych kolegów z zespołu, z którymi przyjemnie spędza się czas każdego dnia. Bardzo dobrze się tutaj bawię. Poznań jest niesamowitym miastem.
Przede wszystkim staram się znaleźć sposób, żeby być jak najbardziej przydatnym dla zespołu. Nie zawsze chodzi o zdobywanie punktów. Jeżeli chcesz być zwycięzcą, musisz potrafić robić również inne rzeczy na boisku. Dla mnie najważniejsze jest znalezienie sposobu, żeby pozytywnie wpływać na grę drużyny.
